Zagubiony porządek
to wystawa autorstwa Tomasza Wiśniewskiego z Białegostoku, prezentująca różnorodność religijną i kulturową dawnych Kresów Rzeczpospolitej. Wystawa prezentowana będzie w siedzibie GIH w okresie 25.01 - 28.02.2010 r.
Ludzie spoglądający na nas z tej wystawy to przedstawiciele wielu różnych narodów, tworzących niegdyś tę bezpowrotnie odeszłą Rzeczpospolitą wielu narodów. Choć fotografie pochodzą z początku XX wieku, czasów, gdy nasz kraj był rozdarty pomiędzy państwa zaborcze i niepewny jutra, i później gdy okrojony był do Polski międzywojennej - ich bohaterowie spoglądają na nas odważnie, wyraźnie szczycą się swoimi domami, bogactwem ich wnętrz, swoim ubiorem. Są ufni i dumni. Zdają się być bezpieczni i przeświadczeni, że chronią ich setki lat dziedzictwa ich maleńkich ojczyzn. Że porządek ich światów sąsiadujących obok siebie jest niewzruszony. Jak złudne było to przeświadczenie.
Człowieka
i architekturę łączy szczególny związek. Prawdopodobnie żadna inna
ludzka aktywność nie odzwierciedla tak silnie i, przede wszystkim - tak
trwale naszych tęsknot do harmonii, a także naszej niepohamowanej
ambicji. Bezgraniczna pycha popychała władców i tyranów do wznoszenia
budowli - a nie raz całych miast -których zdaniem było przetrwać wieki,
aby świadczyć o potędze ich twórców i patronów.
Jednak przywilej pozostawiania po sobie trwałego śladu w historii
zarezerwowany był dla nielicznych. Znakomita większość ludzkich siedzib
rozpościerała się z dala od pałaców władców i politycznych centrów. Ich
układy przestrzenne i architektura nie narodziły się w umysłach
wizjonerów. Nie zostały one wymyślone z dnia na dzień ani nawet z roku
na rok. Przeciwnie: powstawały przez dziesiątki lat, a nawet stulecia.
Były dziełem zamieszkujących je zbiorowości: tworem ludzkich ambicji i
marzeń, religijnych przekonań, tęsknoty za pięknem i harmonią, a nie
raz - przypadku i zwykłej ekonomicznej konieczności. Lokalne
społeczności rzadko kiedy mogły sobie pozwolić na drogi, wyrafinowany
materiał budowlany. Korzystały więc z tego, co miały w zasięgu ręki -
drewna, kamienia, gliny. Zbiorowy, wieloletni trud mieszkańców wsi i
miasteczek tworzył szczególną więź między człowiekiem a przestrzenią i
architekturą. Tworzył naturalny porządek.
Wschodnie ziemie dawnej Rzeczpospolitej znakomicie nadają się do
zilustrowania owego naturalnego, choć już, w dużej mierze, utraconego
porządku. Zapewne są w Europie miejsca, gdzie architektura jest
bardziej oryginalna, a układ przestrzenny - bardziej efektowny. Jednak
fenomen Kresów polegał na niezwykłej różnorodności źródeł, z których
niegdysiejsi budowniczowie czerpali inspirację oraz wpływów, którym
podlegali.
Dawna Rzeczpospolita była bowiem tworem wielonarodowym, wieloreligijnym
i wielokulturowym. Polacy, Żydzi, Ukraińcy, Białorusini, Litwini,
Rosjanie, Tatarzy, Karaimowie tworzyli niepowtarzalny koloryt tej
unikalnej, jak na owe czasy, federacji. Każda nacja, każdy kościół czy
gmina wyznaniowa budowały i organizowały przestrzeń według własnych
tradycji i stylów. Można powiedzieć, że wszyscy tworzyli swoje kawałki
wielkiej mozaiki, które - rywalizując ze sobą i wpływając na siebie
wzajemnie - składały się na jedną wspólną całość.
Dziś, po latach, oglądając stare ilustracje ze zdumieniem zauważamy,
jak bardzo te różnorodne kawałki do siebie pasowały. Że kościół,
cerkiew, synagoga, meczet czy kenesa umieszczone w jednej miejscowości
nie kłócą się: przeciwnie - tworzą zachwycającą harmonię. Że w jednej
wsi sąsiadują ze sobą rynek zabudowany na modłę żydowską, szlachecki
dworek i wiejskie chaty. I wreszcie - że wszystkie te budowle służyły
nie tylko społecznościom, które je wzniosły, ale również wszystkim
mieszkańcom niezależnie od narodowości i wyznania: choćby dlatego, że
podnosiły rangę całej miejscowości.
Wichry dziejów i zwyczajny upływ czasów zmiotły z powierzchni ziemi
znakomitą część starej, tradycyjnej architektury. Odeszli ludzie,
którzy ją tworzyli i wykorzystywali. Jednak brak domów i świątyń nie
oznacza, że bezpowrotnie straciliśmy wszystko, co stanowiło o ich
wartości. Wciąż pozostały ślady dawnego naturalnego porządku.
Dostrzegamy je w resztkach starej architektury, w układzie
przestrzennym wsi i miasteczek.
Dawny porządek nie odszedł bez śladu. Trzeba tylko rozejrzeć się wokół.








