Kadry Zagłady
to wystawa autorstwa Pana Tomasza
Wiśniewskiego ze Stowarzyszenie „Szukamy Polski”. Wystawa w sposób niezwykle
subiektywny porusza niezwykle ważną, a zarazem trudną tematykę, szukając
odpowiedzi na temat „Jak wyglądałaby Polska gdyby nie
Holocaust?”.
Uroczyste otwarcie wystawy odbyło się w siedzibie GIH w dniu 18 maja br. przy
udziale potomków grajewskich Żydów z Izraela. Wystawa będzie prezentowana do
dnia 12 czerwca br.
Autor wystawy opowiada o niej w następujący sposób:
Nie mam wątpliwości, iż poetyka wystawy
"Kadry Zagłady - Jak wyglądałaby Polska gdyby nie Holocaust?"
odbiegająca od powszechnie przyjętych kanonów wystawienniczych zarówno ze
względów formalnych jak też ideowych wywołać może wątpliwości, kontrowersje,
być może protesty. Dlatego należy się państwu tych kilka słów wyjaśnień.
Zdjęcia z okresu Holocaustu, gett
widzieliśmy już wielokrotnie. Ciągle mamy w pamięci te straszliwe kadry zgrozy,
jednak widząc je po wiele już razy przechodzimy obok nich coraz szybciej,
kartkujemy strony albumów. Trwa jednak ciągły szacunek wobec zdjęcia
archiwalnego. Wiemy, że nie można przy nim manipulować, majstrować, poprawiać,
usuwać.
Lecz mi się zdawało, że gdy uczynię to
świadomie w nadziei, że przyniesie to edukacyjny efekt to zatrzymam widza przy
tych zdjęciach na dłużej. Stąd zabieg zaimplementowania do tamtej
rzeczywistości odrobiny dzisiejszości, teraźniejszego kadru z polskiej ulicy,
będącego uosobieniem czasu pokoju, względnego dobrobytu, normalności. To
zderzenie - tego życzyłbym sobie - miało wywołać u oglądających nie kolizję,
lecz poznawczą refleksję.
Nie oddają powszechnie przyjętej prawdy
również tytuły wystaw. Nie są to bowiem "Kadry zagłady", lecz
rejestracja zagłady "w przededniu", rzeklibyśmy po angielsku
"the day before". Świadomie zrezygnowałem z epatowania ciałami
rozstrzelanych i zagłodzonych.
Nie odnajdziecie również państwo wskazówek
ułatwiających odpowiedź na pytanie "Jak wyglądałaby Polski gdyby nie
Holocaust?", jednak takie pozornie nieodpowiedzialne pytania można zadać,
choćby miały one pozostać bez odpowiedzi.
Zabiegi o których tutaj mówię mają swój
określony cel. Wystawa, aby przykuć uwagę nie może być dziś tylko biernym
oglądaniem - jak nas uczy choćby telewizja - ale powinna zmuszać do myślenia,
zachęcać do debaty, rodzić polemiki. Wówczas wypełnia swój właściwy cel;
dziejącego się w czasie projektu edukacyjnego. Taka wystawa winna
przeciwstawiać się "wystawom" produkowanym przez współczesny świat
mediów propagujących umysłowe lenistwo, nie objaśniających świata, lecz
serwującego papkę chaotycznych i mało uporządkowanych informacji roszczących
sobie bycia łatwymi odpowiedziami na każde pytanie.
Kto był autorem prezentowanych zdjęć na
wystawie? O to się pytają wszyscy. To tajemnica trudniejsza do rozwikłania niż
technologie budowy piramid. Pomimo podejmowanych prób nie zdołałem tego
ustalić. Nikt się nie przyzna. Ani autor - jeżeli żyje, ani jego syn, czy też
wnuk. Te zdjęcia pośrednio wskazują morderców.
Ja myślałem, że warto wykorzystać te zdjęcia
nie tylko przy okazji wystawy, czy publikacji z racji kolejnej rocznicy
zagłady; nie chować ich z powrotem na rok do albumu, lecz dzięki nim -
jakkolwiek banalnie to zabrzmi - poprawić nieco ten świat, ostrzec przed
szaleńcami, zrekonstruować zamazujący się dekalog wartości.
"Jak wyglądałby zatem Polska, gdyby nie
Holocaust?" Choć nikt nie zna odpowiedzi, prócz skrajnych antysemitów -
spróbowałem ją sformułować przewrotnie na jednym z banerów.
Ja mam nadzieję, że każdy z państwa takie
pytanie sobie samemu zada.








